- Isabela, umiesz prać?
- Tak, proszę szanownej pani, umiem.
- Czyli wiesz, że białe razem, czarne razem, wiesz?
- Tak, proszę szanownej pani, wiem.
- Wypierzesz?
Wyprałam. Czarne z czarnymi. Rozwiesiłam. Wróciłam do domu. Noc. Dzień następny.
- Zrobiłam pranie, wywiesisz je na zewnątrz?
- Rozwieszę.
Rozwiesiłam. Białe z czerwonym, do tego jedna fioletowa bluzka i parę czarnych skarpetek, proszę szanownej pani.
W dzisiejszych czasach, droga Isabelle, nie wystarczy kupić sztucznego kwiata do kuchni, by zadowolić mężczyznę. Trzeba, jak widzisz, ostro zapierdalać.
wtorek, 9 października 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...
-
Październik. Może wezmę się wreszcie za tego bloga na poważnie?
-
Rybka odeszła razem ze mną. W tym samym momencie zadecydowałyśmy obie, ja o życiu, ona o śmierci.
-
Zadzwonił do mnie Christian i poprosił, żebym wróciła. Wróciłam. W domu zastałam: a) zamkniętą w ciemnym pokoju Isabelle, która nawet ni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz