Zima. Taka całkiem mała zima ze śniegiem nawet nie po kostki, ale niestety, tu to katastrofa. Nie jeżdżą autobusy, więc albo zostajemy w domu albo przedzieramy się przez nieodśnieżone ulice. Jest malowniczo, to na pewno.
Dziś rano przyszedł kurier, przyniósł krem nagrodę w jednym z konkursów. Skóra sucha, bardzo sucha i climats extremes. Idealnie.
W dzisiejszych czasach, droga Isabelle, nie wystarczy kupić sztucznego kwiata do kuchni, by zadowolić mężczyznę. Trzeba, jak widzisz, ostro zapierdalać.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...
-
Październik. Może wezmę się wreszcie za tego bloga na poważnie?
-
Rybka odeszła razem ze mną. W tym samym momencie zadecydowałyśmy obie, ja o życiu, ona o śmierci.
-
Zadzwonił do mnie Christian i poprosił, żebym wróciła. Wróciłam. W domu zastałam: a) zamkniętą w ciemnym pokoju Isabelle, która nawet ni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz