I całował tak, jak lubię, miękko. Tak jak można całować w chłodną, marcową noc. I trzymał za ręce, tak ciepło. Tak poprawnie, że jak zbity pies o to ponownie poprosiłam. I w ogóle jest taki.
Tak bardzo chciałabym, żeby mówił prawdę.
Tak bardzo chciałabym, żeby nie kłamał.
Tak bardzo chciałabym...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz