środa, 9 sierpnia 2017

Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne waniliowe gówno. Zresztą wróciłam do równowagi, a raczej przywróciły mnie do równowagi dwa nieczynne fiuty, oczywiście polskie fiuty.
Jeden to fiut pijący, więc nie mam pretensji. Zachował się z klasą, stwierdził, że nie wyszło i usunął się z mojego życia. Trochę szkoda, bo ładny cholernik był.
Drugi fiut to fiut hardcore, i to będzie dłuższa historia. Całowanie 10/10, ale już wtedy mu nie stanął. Jednak się nie poddałam, i niestety pozwoliłam. Poskakał, poskakał, robił rzeczy dziwne, na koniec sam zrobił sobie dobrze i tylko upstrzył mi kanapę. Potem wyznał, że leczył się z masturbacji i jak mogę przypuszczać z uzależnienia od pornografii, z której zapewne czerpał wzorce do owych występów. Po powiedziałam tylko tyle, że teraz to ja muszę się napić.
Facet ma dzieci i żonę, jest postawny i duży w barach. Za co Bóg go ukarał i dał mu fiuta wielkości złamanego ołówka i takich samych zresztą możliwościach? Kurwa, za co?

Teraz na tapecie dwóch kolejnych. Polaków sobie na razie odpuszczam. Jednego poznałam przy windzie i już jest na czarnej liście. Pan pozwolił sobie zapytać w czasie drugiej rozmowy telefonicznej czy biorę pigułki. Niech spierdala.  A poza tym jest klasycznie  "... I love your eyes and your lips and your sexyness...". Twierdzi, że jest w Cannes, ale mogę przypuszczać, że zapierdala w jakimś barze jako kelner, może i nawet w Cannes.

Drugi jest ok, jutro przychodzi na kawę. Zobaczymy. W każdym razie jeszcze nie pytał o pigułki. Pewnie dlatego, że powiedziałam, że jestem mężatką, haha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...