środa, 9 sierpnia 2017

Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne waniliowe gówno. Zresztą wróciłam do równowagi, a raczej przywróciły mnie do równowagi dwa nieczynne fiuty, oczywiście polskie fiuty.
Jeden to fiut pijący, więc nie mam pretensji. Zachował się z klasą, stwierdził, że nie wyszło i usunął się z mojego życia. Trochę szkoda, bo ładny cholernik był.
Drugi fiut to fiut hardcore, i to będzie dłuższa historia. Całowanie 10/10, ale już wtedy mu nie stanął. Jednak się nie poddałam, i niestety pozwoliłam. Poskakał, poskakał, robił rzeczy dziwne, na koniec sam zrobił sobie dobrze i tylko upstrzył mi kanapę. Potem wyznał, że leczył się z masturbacji i jak mogę przypuszczać z uzależnienia od pornografii, z której zapewne czerpał wzorce do owych występów. Po powiedziałam tylko tyle, że teraz to ja muszę się napić.
Facet ma dzieci i żonę, jest postawny i duży w barach. Za co Bóg go ukarał i dał mu fiuta wielkości złamanego ołówka i takich samych zresztą możliwościach? Kurwa, za co?

Teraz na tapecie dwóch kolejnych. Polaków sobie na razie odpuszczam. Jednego poznałam przy windzie i już jest na czarnej liście. Pan pozwolił sobie zapytać w czasie drugiej rozmowy telefonicznej czy biorę pigułki. Niech spierdala.  A poza tym jest klasycznie  "... I love your eyes and your lips and your sexyness...". Twierdzi, że jest w Cannes, ale mogę przypuszczać, że zapierdala w jakimś barze jako kelner, może i nawet w Cannes.

Drugi jest ok, jutro przychodzi na kawę. Zobaczymy. W każdym razie jeszcze nie pytał o pigułki. Pewnie dlatego, że powiedziałam, że jestem mężatką, haha.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

I zabroniłam do siebie dzwonić. Skończyłam.
Bo nigdy nie wygram z dziećmi, żoną, chorą mamą, starym psem i nieuporządkowanym podwórkiem.

sobota, 5 marca 2016

Ale wciąż kocham.
Siedzę sobie w kąciku i wciąż kocham.
Gdzieś schowałam obcasy i czerwoną szminkę, gotuję sobie tylko ryż i zapijam go lampką martini.

Kocham. Kocham, kocham, kocham.
Został jeszcze ten cholerny dres.
I powiedziałam mu, że go kocham, I świat się nie zawalił, chociaż ja miałam drżenie rąk, to nieznośne drżenie rąk.


I pozwoliłam się wreszcie pocałować.
I całował tak, jak lubię, miękko. Tak jak można całować w chłodną, marcową noc. I trzymał za ręce, tak ciepło. Tak poprawnie, że jak zbity pies o to ponownie poprosiłam. I w ogóle  jest taki.
Tak bardzo chciałabym, żeby mówił prawdę.
Tak bardzo chciałabym, żeby nie kłamał.
Tak bardzo chciałabym...


Tak bardzo wiem, że to co ja chcę, nie ma żadnego sensu.

środa, 15 stycznia 2014

Mam złe myśli, na usta cisną się nieciekawe słowa.
Samotne życie jest upiorne, choć jeszcze bardziej upiorne jest samotne życie w szczęśliwym rzekomo związku. Niech minie już ta zima, a ja niech zdejmę ciepły dres, wyjdę na spacer, odetchnę świeżym powietrzem i pozwolę się  wreszcie pocałować.

wtorek, 7 stycznia 2014

Rybka odeszła razem ze mną. W tym samym momencie zadecydowałyśmy obie, ja o życiu, ona o śmierci.

Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...