Już się dowiedziałam. Christian wyszedł z piwnicy, gdzie zamyka się na całe dnie,a które to miejsce można swobodnie nazwać żulernią, jeśli chodzi o wystrój i atmosferę. Powiedzieliśmy sobie dzień dobry, wyjaśniłam mu sprawę z czekiem, a potem znowu się schował. Po chwili z góry zeszła Isabelle, poprosiła mnie o zmianę pościeli u siebie i prasowanie. Dostałam poszewki i do dzieła. Prześcieradło, które zdjęłam nie wiem, ile mogło być nieprane, pół roku, więcej? Było upstrzone plamami wszelakiego pochodzenia, pełne piasku, tak więc konieczne stało się użycie (sic!) odkurzacza. Podobnie materac, na którym o zgrozo było rozłożone nieprzemakalne prześcieradło! W łóżku w którym śpi dwoje dorosłych osób! Zmieniłam pościel, zabrakło mi jedynie poszewki na kołdrę. Pytam Isabelle, ona, że takowej nie ma, po prostu nie ma... Śpią więc pod narzutą, na to stareńki koc i pozbijana w kulki, brudna kołdra. Ich cyrk, ich małpy. Co w ogóle dziwne, Isabelle dzisiaj nie spała, układała, tak, tak, ciuchy, potem wzięła córkę, wózek i poszły na zakupy, co się nigdy nie zdarzało. Coś jest na rzeczy.
Widzę, że Christian i ona nie rozmawiają ze sobą, może poszło o bałagan w sypialni, do której już drugi dzień drzwi były zamknięte i do której, z racji na jej dzienne sypianie nie wchodzę. Zresztą sypialnia dziś była wyraźnie czystsza, podobnie jak pokój dzieci, zmienili nawet ręcznik w łazience służący za chodniczek, na nowy. No cóż, ja nie jestem w stanie robić wszystkiego. Przychodzę do nich tylko na siedem godzin w tygodniu, z czego w trzy dni mam po godzinie. Co można zrobić w tym czasie w piętrowym domu? W którym wafle ryżowe zbieram z z podłogi, a w szafce kuchennej jako ścierki leżą dziecięce śliniaczki. Zważywszy na to, że Albert ma jedenaście lat i właśnie pojechał na obóz żeglarski, to jest to nawet śmieszne. No chyba, że są tak bardzo oszczędni, albo tak bardzo sentymentalni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz