poniedziałek, 17 września 2012

Praca. Albo brak pracy. Zapomniałam kluczy, więc musiałam wrócić do domu. Stałam chwilę przed furtką, nacisnęłam dwa razy dzwonek, ktoś mignął za oknem, ale nikt nie otworzył. Siedzę więc w domu i mam chwilę dla siebie, nawet bardzo mi to pasuje.
Sprzątanie u takich syfiarzy jest czasami trudne, ale jest też wspaniałą lekcją poglądową. Dywan w salonie zwinięty w stożek na środku (bo kto by tam odkurzał), druga biblioteka pod łóżkiem (spontaniczna, jak mniemam), spanie pod uklejoną, starą kołdrą ( w nocy wszystkie koty są czarne prawda?). Szkoda mi tylko tych dzieci, w piątek zmieniłam im pościel, posprzątałam pokój, od razu zrobiło się przytulniej.
Ten burdel nie wynika z braku pieniędzy. Kiedyś znalazłam odcinek z wypłaty, który utwierdził mnie w przekonaniu, że ich niechlujstwo jest cechą charakteru. Ich problem. W końcu to może interesujące spać ze sprayem na insekty obok łóżka?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...