wtorek, 13 listopada 2012

Najpierw był pan schodzący z góry. Grzecznie powiedział dzień dobry i zapytał o moje chore oko.
Potem ja wchodząca na górę. Grzecznie odpowiedziałam, że i owszem, lepiej.

Potem pani wyszła z pokoju. Zapłakana.
Myślę, że zmusił ją do sprzątania, bo uprała, rozwiesiła, zdjęła obrus i wyjęła gumowe rękawice.
Słusznie, myśli, że po co ją brał? Dla przyjemności?

W dzisiejszych czasach, droga Isabelle, nie wystarczy kupić sztucznego kwiata do kuchni, by zadowolić mężczyznę. Trzeba, jak widzisz, ostro zapierdalać.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...