wtorek, 29 października 2013

Pada, dobrze, że zdjęłam pranie z balkonu. W taki wieczór napiłabym się chętnie z kimś gorącej czekolady, wciśnięta gdzieś w najdalszy kąt kafejki. I porozmawiała o filmie, który, a jakże, w ciemnym kinie obejrzałam sama. Wracam do uczuć, które miałam kiedyś. Obieram siebie jak cebulę ze zbędnych części. Z ufnością  i nadzieją szukam dawnej siebie.
Wiem, że jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...