Pada, dobrze, że zdjęłam pranie z balkonu. W taki wieczór napiłabym się chętnie z kimś gorącej czekolady, wciśnięta gdzieś w najdalszy kąt kafejki. I porozmawiała o filmie, który, a jakże, w ciemnym kinie obejrzałam sama. Wracam do uczuć, które miałam kiedyś. Obieram siebie jak cebulę ze zbędnych części. Z ufnością i nadzieją szukam dawnej siebie.
Wiem, że jest.
W dzisiejszych czasach, droga Isabelle, nie wystarczy kupić sztucznego kwiata do kuchni, by zadowolić mężczyznę. Trzeba, jak widzisz, ostro zapierdalać.
wtorek, 29 października 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...
-
Październik. Może wezmę się wreszcie za tego bloga na poważnie?
-
Rybka odeszła razem ze mną. W tym samym momencie zadecydowałyśmy obie, ja o życiu, ona o śmierci.
-
Zadzwonił do mnie Christian i poprosił, żebym wróciła. Wróciłam. W domu zastałam: a) zamkniętą w ciemnym pokoju Isabelle, która nawet ni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz