środa, 16 października 2013

Wczoraj spotkałam w metrze mężczyznę. On wchodził, ja wychodziłam.  Miał czarny płaszcz i postawiony kołnierz, coś co uwielbiam. Spojrzał.
Nie ma jak to żyć w świecie ułudy.

Byłam odebrać też ostatnie czeki, jak to, nie sprzątasz, nie, nie sprzątam. JAK TO, przecież jesteś Polką! Wyszłam, siadłam na ławce, potem się otrząsnęłam. Tak, jestem Polką. I wyobraź sobie stara pizdo,  już -  nie - sprzątam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...