sobota, 7 lipca 2012

W soboty nie bywam sprzątaczką. Ale widzę, jak to, że nią zostałam przekłada się na moje codzienne życie. Ja, bałaganiara, wstawiam szklanki do zlewu po ostatnim łyku, prasuję ścierki, a dziś nauczyłam się składać w kostkę prześcieradła z gumką. Czyżby stres pourazowy? . A może to przejściowe i jest to odpowiedź mojej prostej polskiej psychiki na wyszukany, francuski syf?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kurwa, jakie pierdolenie. Czytam to i widzę, że ten szampan ostro uderzał mi do głowy. Same romantyczne kwiatki, różowe różyczki i inne wani...